Wracasz do samochodu, a tam “karny k****” za złe parkowanie. Kto zapłaci za samosąd?

image_pdfimage_print

Kierowco zaparkowałeś auto na chwilkę, aby wejść np. do sklepu, banku czy urzędu i po powrocie widzisz, że na samochodzie masz naklejkę tzw. “karny k****”, zgłoś sprawę na policję. Na ten apel mieszkańcy odezwą się zapewne z oburzeniem – jak to źle zaparkował, a ja mam zostać ukarany? Tak. Tak stanowi prawo.

Kilka dni temu mieszkaniec Płocka zaparkował samochód na parkingu przy jednym z salonów kosmetycznych w naszym mieście. Właścicielka salonu zwróciła uwagę panu Andrzejowi, że to parking tylko dla klientów salonu. Jak wynika z opowieści płocczanina, miejsca były wolne, zatem skorzystał z okazji.  – Nie za bardzo miałem wybór w miejscach parkingowych, zawalone było wszystko – tłumaczy. – Nie miałem wyboru, zostawiłem samochód na tym parkingu, a sam poszedłem do banku. Po powrocie auto miałem obklejone naklejkami z rzucającą się w oczy grafiką i napisem “Karny k****” – opowiada. Płocczanin się zdenerwował, wsiadał do auta, przyjechał do domu i… zaczęły się kłopoty.

– O ile z lakieru dało się to jakoś powolutku usunąć, o tyle z szyby i lusterka klej nie chciał zupełnie zejść. Robiły się plamy, które się mazały. Pojechałem do zakładu, który zajmuje się wymianą szyb w samochodach, oczywiście zdjęli mi to, ale zapłaciłem 120 zł. Od razu żałowałem, że nie wezwałem policji, kiedy zobaczyłem naklejki – denerwuje się. – Mogłem już mandat zapłacić.

Sprawa z wulgarnymi naklejkami jest dość kontrowersyjna. Z jednej strony jest kierowca, który źle zaparkował, z drugiej zaś mieszkaniec, który “wymierza” sprawiedliwość na własną rękę, bo nie wierzy, że służby się zjawią i wlepią mandat. Jednak przed naklejeniem grafiki warto się zastanowić dwa razy. Prawo stoi po stronie kierowcy, któremu zdarzyło się źle zaparkować np. na ścieżce rowerowej, chodniku czy zastawiając bramę. Ewentualnie, tak jak nasz czytelnik – zostawić auto na pustym parkingu, ale nie przeznaczonym dla niego. Pan Andrzej policji nie wezwał, czego bardzo pożałował. Zapłacił za usunięcie kleju i pozostałości naklejki.

Ale byli też tacy, którzy jednak wezwali patrol policji. – Zdarzały się takie przypadki – mówi nam Marta Lewandowska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Płocku.

– Jest to wykroczenie określone w artykule 63a Kodeksu wykroczeń, mówiący o bezprawnym umieszczaniu ogłoszenia lub plakatu. Paragraf pierwszy artykułu wskazuje: “Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.” – cytuje policjantka.

– Właściwa kwalifikacja czynu zależy jednak od okoliczności samego zdarzenia – zaznacza Lewandowska. – W przypadku naklejenia nalepek trudnych do usunięcia, gdzie samo usunięcie powoduje uszkodzenie lakieru, to osoba naraża się na odpowiedzialność karną wynikającą z artykułu 124 Kodeksu wykroczeń, czyli kto cudzą rzecz umyślnie niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny – tłumaczy funkcjonariuszka. Podkreśla, że jeżeli spowodowana szkoda jest większa niż 500 zł, to jest to przestępstwo.

Rzeczniczka płockiej policji apeluje jednocześnie, aby powstrzymać się od tego typu zachowań. – Przypadki nieprawidłowo parkujących aut, proszę zgłaszać do służb – na policję lub do strażników miejskich.

Oczywiście postawa obywatelska jest jak najbardziej wskazana, ale oceńcie, czy warto ryzykować? Bo wykonanie telefonu to chwilka, koszt połączenia niewielki, a samosąd dokonany na niepokornym kierowcy może kosztować dużo, dużo więcej…

Fot. inetria.pl i wykop.pl (zdjęcia poglądowe)