Jedni się nudzą, inni mają mnóstwo zajęć i… nadziei. Płocki sport w czasie pandemii

image_pdfimage_print

Wirus, który opanował cały świat, nadal rządzi. Świat praktycznie jest uziemiony.  Z dnia na dzień koronawirus dotknął wszystkich. Sportowców również. Niektórzy z nich, jak Ania i Robert Lewandowscy czy Leo Messi, przekazali pokaźną kwotę na walkę z pandemią. Szacunek także należy okazać słynnemu Juventusowi, który prawdopodobnie, jako pierwszy klub w Europie zrzekł się wynagrodzenia. Jak zareagowały na sytuację płockie kluby i płoccy zawodnicy?

W Wiśle Płock wszyscy zgodzili się na obniżkę ok 50 proc. wynagrodzenia. Postawa godna braw. Na to samo zgodzili się także szczypiorniści. Podstawowe wynagrodzenie za miesiące: kwiecień i maj zostają obniżone. Dotyczy to pierwszego zespołu oraz szkoleniowca Orlen Wisły Płock.

Wszyscy jak jeden mąż, siedzimy w domu. Ale na szczęście jest internet. I słynny Facebook. Tego na szczęście nikt nam jeszcze nie zabrania. Dlatego, korzystając z takiego dobrodziejstwa, udało nam się porozmawiać z kilkoma osobami związanymi z płockim sportem. Jak sobie radzą w tym trudnym czasie?

Aneta Chodań, bramkarka Jutrzenki Płock:

„Mimo że w pewnym sensie starałyśmy się przygotować psychicznie na wcześniejsze zakończenie rozgrywek, w momencie, w którym do tego doszło oficjalnie poczułyśmy rozczarowanie i niedosyt. Chyba to było i jest największym problemem w tym momencie. Miałyśmy ambicje na wyższe miejsce natomiast sytuacja jest jaka jest i musimy się z tym pogodzić. Staramy się z dziewczynami dużo rozmawiać, nawzajem motywować i jesteśmy pełne nadziei że przyszły sezon przebiegnie bez komplikacji i będziemy mogły pokazać co umiemy.”

Monika Bieńkowska, legenda płockiego badmintona:

„Nie było innego wyjścia, musieliśmy skoncentrować się na sytuacji, która zadziała się dookoła nas. Co robię w wolnym czasie? Ćwiczę pompki, przysiady, wszystko to co da się robić w domu.”

Cezary Stefańczyk – obrońca w Wiśle Płock: (rozmowa pod koniec marca)

„Pierwszy tydzień, od poniedziałku do piątku mieliśmy treningi indywidualne typowo biegowe. A teraz cały tydzień trenowaliśmy dwójkami na obiektach klubowych pod okiem sztabu szkoleniowego. Żeby nie mieć kontaktu ze sobą, trenujemy w pewnej odległości. Czy zagramy w tym sezonie? Sądzę, że uda się dograć sezon do 30 kolejki.” 

Mikołaj Czapliński, lewoskrzydłowy Orlen Wisły Płock:

„Na pewno z tyłu głowy cały czas jesteśmy myślami z meczami, ale teraz najważniejsze jest nasze zdrowie i tego się trzymamy. Mecze są teraz drugoplanowe, trenujemy indywidualnie, by utrzymać formę jeśli byśmy wrócili do treningów na hali. Jeśli chodzi o nas – zawodników to my jesteśmy najbardziej narażeni na zakażenia, chociażby przez podróże po świecie, a nie po kraju. Wydają mi się, że skoro zostały wstrzymane rozgrywki krajowe to liga mistrzów powinna to zrobić tym bardziej, ponieważ to tam jest większe ryzyko spotkania się z wirusem. EHF ustalił terminy na czerwiec bardzo bym chciał, ale szczerze wątpię, że do tego czasu to wszystko się ustatkuje”. (Rozmowa przed pomysłem EHF, żeby zagrać w sierpniu 2020).

Xavi Sabate, trener szczypiornistów, jest bardzo podobnego zdania, chociaż…

„Zdrowie moje, sztabu szkoleniowego i zawodników, co w pełni jest zrozumiałe, jest na pierwszym miejscu. Według mnie, Związek trochę się pospieszył z zakończeniem sezonu. Możliwe, że dokończylibyśmy sezon bez kibiców, ale mielibyśmy szanse na wygranie. Jestem dumny z zawodników, z tego, jak podchodzą do tej trudnej sytuacji. Jestem dumny ze swojego zespołu, bo piłkarze pokazują, jak byli i są profesjonalistami, wykonując ćwiczenia w domu. Oni mogliby być gotowi do grania. Rozegranie Ligi Mistrzów w zaproponowanym terminie? To nie byłoby dobre rozwiązanie bez możliwości użycia Orlen Areny, chociażby do treningów.” 

Jerzy Chęciński, szkoleniowiec płockich siatkarek:

„31 marca dotarł do nas komunikat, że IV liga mazowiecka seniorów została zakończona. Dlatego czekamy na wszelkie związkowe decyzje, ale ja sam mam alternatywę w postaci pracy z najmłodszymi adeptkami siatkówki.”

Kibiców z Płocka pozdrawia m.in. Lars Walther, który… wybitnie się nudzi, ale od lipca tego roku – jak zapowiada -przestanie i zawita przynajmniej raz w roku do byłej stolicy Księstwa Mazowieckiego.

Na koniec, przesłanie od byłego piłkarza ręcznego Rodrigo Corrales, który w paru słowach opisał sytuację w Paryżu:

„Myślę, że koronawirus wpływa na Paryż, podobnie jak na całą Europę. Oczywiście jest to duże miasto i są to ludzie, którzy są już zarażeni. Dlatego wszyscy powinniśmy przeczytać to, co mówi rząd i zostać w domu. To trudny czas dla nas wszystkich, ponieważ chcielibyśmy grać w piłkę ręczną, ale nie możemy. Ale najważniejsze jest teraz, aby mieć zdrowie i przezwyciężyć te trudne chwile – razem jako społeczeństwo. Oczywiście chciałbym zagrać w tym sezonie, ale wydaje się to bardzo skomplikowane. W tej chwili nie wiemy, czy będzie to możliwe. Oczywiście, chciałbym przynajmniej pożegnać się z PSG, fanami i walczyć o wszystkie nasze cele, ale powtarzam, że najważniejsze jest bycie w domu, a koniec COVID19 zobaczymy każdego dnia bliżej. Pozdrawiam znajomych z Polski.”

Wypada mieć nadzieję, że pandemia pozwoli na powrót na hale, boiska… już wkrótce. A tymczasem: Zostańcie w domu !

Łukasz Zieliński.