Lider Bundesligi pewnie wygrał w Orlen Arenie

image_pdfimage_print

Powrót do Orlen Areny po ponad miesiącu zimowej przerwy nie okazał się być dla Nafciarzy szczęśliwy. Podopieczni Piotra Przybeckiego w swoim dziesiątym meczu w obecnej edycji EHF Velux Ligi Mistrzów ulegli liderowi niemieckiej Bundesligi – SG Flensburg Handewitt.

Orlen Wisła Płock do starcia z ekipą Ljubomira Vranjesa przystąpiła bez kontuzjowanych Macieja Gębala, Dana-Emila Racotea i Jose Guilherme de Toledo. Przeciwnicy z kolei nie mogli skorzystać z Johana Jabssona i Tobiasa Karlssona. Ciężko stwierdzić ile straciło na tym niedzielne widowisko, bo i bez tej piątki nieobecnych spotkanie trzymało w napięciu.

Początek zdecydowanie należał do przyjezdnych. Najlepiej świadczy o tym fakt, że przez 14. minut Rodrigo Corrales nie odbił żadnej piłki, a gracze lidera Bundesligi ani razu się nie pomylili. Zawodnicy z Flensburga wygrywali wówczas 10-6, a w płockiej bramce pojawił się Adam Morawski. Wejście Loczka spowodowało, że Niemcy… zepsuli pierwszy rzut w jedenastej próbie. Czterobramkową przewagę goście utrzymywali do 23. minuty, gdy Jannek Klein trafił na 14-10. Później to płocczanie podkręcili tempo i w ciągu dwóch minut złapali kontakt z rywalem – po rzucie z połowy boiska do pustej bramki Marko Tarabochii (13-14). W końcówce pierwszej połowy Nafciarzom nie udało się doprowadzić do remisu, a co więcej to gracze Vranjesa wyszli na plus dwa (18-16).

Szybko po wznowieniu gry Kevina Mollera pokonał Dmitrij Żytnikow znów zmniejszając stratę do minimalnych rozmiarów (17-18). Kolejne minuty to jednak prawdziwy popis gości. Cztery skuteczne rzuty w cztery minuty pozwoliły SG Flensburg Handewitt wypracować pięć bramek różnicy (22-17). W 40. minucie przewaga jeszcze się zwiększyła (26-20), co pokazuje, że gospodarze nie grali dobrze w obronie. W ataku również nie szło im najlepiej i w 43. minucie było już 29-22. To jednak było nic. 34-25 w 53. minucie było istną demonstracją siły ze strony 5. drużyny grupy A w EHF Velux Lidze Mistrzów. W końcówce Orlen Wisła Płock nieco poprawiła wynik, ale było to marnym pocieszeniem, ponieważ szósta porażka – w tej edycji najbardziej elitarnych europejskich rozgrywek – stała się faktem.

Orlen Wisła Płock – SG Flensburg Handewitt 30-37 (16-18)

Orlen Wisła Płock: Corrales, Morawski, Wichary – Daszek 4, Duarte 4, Tomasz Gębala 1, Ghionea 4, Ivić 6, Kwiatkowski, Mihić 2, Piechowski, Pusica, Rocha 2, Tarabochia 3, Wichary, Wiśniewski, Żytnikow 4.

SG Flensburg Handewitt: Andersson, Moller – Djordjić 5, Eggert 3, Glandorf 3, Gottfridsson 2, Heinl 1, Klein 1, Mahe 1, Mogensen 3, Radivojević 9, Lauge Schmidt, Svan, Toft Hansen 1, Wanne 5, Zachariassen 3.

Wykluczenia: Rocha, Tarabochia, Pusica, Piechowski – Heinl (x2), Zachariassen, Wanne, Lauge Schmidt, Klein.