Beata Szydło: Kampania wyborcza ma swoje prawa

image_pdfimage_print

Gdyby ktoś nie miał politycznej świadomości, a przez przypadek trafił w środę wieczorem do płockiego teatru, mógłby „widzieć” nie polityka, a gwiazdę która wchodzi na scenę. Beata Szydło schodziła z góry, między rzędami krzeseł. Prowadził ją korowód utworzony z plakatów. Publiczność wręcz szalała – Be-a-ta, Be-a-ta! Takie samo „wejście” miał, swego czasu, Andrzej Duda – wszystko idealnie wyreżyserowane i zaplanowane.

Ale zanim doszło do spotkania z wyborcami, Beata Szydło spotkała się z dziennikarzami. Szydłobus zajechał przed płocki teatr mocno spóźniony. Przez co  konferencja prasowa była bardzo skrócona, do tego stopnia, że nie wszyscy dziennikarze zdążyli zadać pytania, a o dyskusji nie było mowy. Dziennikarze głównie pytali o nowy kampanijny pomysł Prawa i Sprawiedliwości czyli o podział Mazowsza na dwa odrębne województwa. – Dawno mamy to w swoim programie i mówimy o tym, że konieczne będzie wydzielenie Warszawy z województwa mazowieckiego. Jeżeli będziemy rządzić, to na pewno przy konsultacjach społecznych ten program poddamy pod dyskusję – tłumaczyła poseł. Na stwierdzenie jednej z dziennikarek, że Marek Suski poseł z Radomia stwierdził, że płoccy parlamentarzyści trochę wysunęli się przed szereg. Beata Szydło odpowiedziała – Kampania i emocje kampanii wyborczej mają swoje prawa. W tej chwili mówienie o stolicy województwa, to tak jak ja opowiadałabym o tym, że już przed państwem staje Beata Szydło jako premier. Jestem dopiero kandydatem na premiera, a projekt wydzielenia województwa jest dopiero projektem.

„Jedynka” z listy PiS z naszego okręgu Wojciech Jasiński, obecny na na konferencji przyznał, że płoccy parlamentarzyści będą optowali za tym aby Płock był stolicą Mazowsza. Wspomniał także, że nie tylko między Płockiem i Radomiem jest taki problem, bo to samo jest np. pomiędzy Toruniem a Bydgoszczą. Beata Szydło nadmieniła także, że szydłobus po Polsce będzie jeździł do ostatniej chwili kampanii wyborczej.

W końcu przyszedł czas na wielkie wejście na scenę. Beata Szydło schodziła po schodach, otoczona plakatami niesionymi przez młodych ludzi. Ściskała dłonie obecnym w teatrze. Atmosferę podgrzewała płynąca z głośników głośna muzyka oraz  okrzyki prowadzącego spotkanie, Rafała Bochenka. Przypomnijmy, ten sam konferansjer towarzyszył spotkaniom z Andrzejem Dudą w kampanii prezydenckiej. Wszystko ze szczegółami zaplanowane według scenariusza, bo prowadzący często zerkał na przygotowane kartki, które trzymał w ręku. Kiedy Beata Szydło kończyła któreś ze zdań, od razu Bochenek krzyczał – Ba-a-ta! Zwy-cię-ży-my! Da-my ra-dę! A tłum popadał w euforyczne okrzyki za nim, zrywając się z krzeseł. W swoim przemówieniu poseł opowiadała, że dzień zaczęła o 4 rano. Najpierw była na Śląsku, potem odwiedziła Żyrardów i Gostynin, aby zakończyć dzień w Płocku. – Warto było tak wcześnie wstać, aby spotkać tak wspaniałych Polaków na swojej drodze. Podróżujemy już wiele lat, bo kiedyś nasz szef Jarosław Kaczyński powiedział, że trzeba zapytać ludzi, jak jest i jak im się żyje? Dzięki tym wyjazdom został napisany nasz program. Program napisali Polacy! Potem ruszyliśmy po konsultacje. A potem znowu ruszyliśmy w drogę z kandydatem na prezydenta Andrzejem Dudą. To była najpiękniejsza przygoda w moim życiu. Jest to ogromne osiągnięcie w moim życiu, bo nie często człowiek może przyłożyć rękę do tego, aby ktoś został prezydentem – mówiła ze sceny Szydło. I tu tłum zerwał się krzycząc – Dzię-ku-je-my! – Wszyscy poczuliśmy się dumni, że mamy takiego prezydenta i on czuje się dumny, że jest Polakiem. Wykonał morderczą pracę aby objechać całą Polskę. Wszędzie ma przyjaciół i swoich wyborców, którzy mu zaufali. Bo my nie przychodzimy do państwa z pustymi rękoma – kontynuowała ze sceny swoją wypowiedź. W swoim przemówieniu wielokrotnie wspominała Andrzeja Dudę. Nie pominęła też świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego a także Jarosława Kaczyńskiego.

Po wymówieniu każdego z tych nazwisk, tłum zamieniał się w skandującą masę. Jak to bywa na konwencjach Prawa i Sprawiedliwości, oprócz pochwał dla swoich działaczy, nie mogło zabraknąć…krytyki. Takiej co to nie przebiera się w słowach, tylko mówi wprost – Jak można w żywe oczy kłamać – zwracała się do rządu Ewy Kopacz. Generalnie do obecnie rządzących poseł Szydło odnosiła się z lekką pogardą, nie znalazła ani jednego słowa uznania dla obecnie panującej władzy. Wręcz odwrotnie, wszystko źle, i wszystko nie tak. – Bo obecna władza uważa, że wie lepiej co jest lepsze i co jest konieczne! – regulowała ton głosu na dużo wyższy. Ale za to padały takie słowa – Przed nami każdy będzie miał równe szanse. Czy wybierzemy drogę gdzie zbudujemy Polskę, która będzie idealna? Jeżeli pójdziemy tą drogą to stworzymy państwo dla obywateli! 25 października to wy będziecie mieć władzę! I to od was zależy czy wybierzemy władze, które zbudują silną gospodarkę, która stworzy kraj, w którym starsi ludzie nie będą musieli wybierać, czy mają wykupić recepty, czy kupić sobie żywność. Wszyscy jesteśmy równi! – rzucała kolejne hasła, których pełno w wystąpieniach poseł Beaty Szydło. Po dość długo trwającym przemówieniu, publiczność obejrzała spot wyborczy PiS, a także poznała kandydatów, którzy znaleźli się na liście wyborczej ugrupowania.

Najcieplej przez obecnych został przyjęty Tomasz Korga, którego płocczanie dobrze znają. Gromkie brawa zebrał też Marek Martynowski, senator ubiegający się o reelekcję w izbie wyższej parlamentu. – Proszę o głos dla biało-czerwonej drużyny. To ludzie godni zaufania. Grałam w piłkę ręczną więc wiem co to drużyna, co to gra zespołowa. Razem możemy więcej! – zachęcała do głosowania kandydatka PiS na premiera. A z kolei Rafał Bochenk, wyraził bardzo głośno nadzieję, że w okręgu płocko-ciechanowskim Prawo i Sprawiedliwość zbierze… 10 mandatów. I oczywiście ten senatorski także. Znowu była burza oklasków. Ludzie na komendy prowadzącego nie pozostawali obojętni-skandowali, klaskali i machali chorągiewkami z logo PiS. Tuż koło nas siedziała pani i pan w średnim wieku, którzy nie dawali ponieść się emocjom i atmosferze. Na nasze pytanie, czemu nie klaszczą i nie zrywają się z miejsc? Usłyszeliśmy – Przyszliśmy tu z ciekawości, żeby zobaczyć co się będzie działo, a tak w ogóle to nawet nie jesteśmy zwolennikami tej partii.

Co ciekawe poseł Beata Szydło ani razu nie podała żadnego konkretu, jak też tej „biednej” Polsce pomóc. Przemówienie było tak skonstruowane aby oddziaływało na emocje. Psychologia tłumu opanowana do perfekcji – rozłożone szeroko ręce Beaty Szydło podczas przemowy, nakręcający atmosferę prowadzący czy płynąca muzyka, ta sama, która towarzyszyła Andrzejowi Dudzie podczas wystąpień. Krótko mówiąc, w płockim teatrze była to powtórka „spektaklu” sprzed kilku miesięcy, tylko tym razem na scenie główną rolę zagrała kobieta.

Lena Rowicka